Final Four Pucharu Polski już w najbliższy weekend! W sobotę podczas półfinałowego pojedynku o godzinie 15:30 w Kalisz Arenie naprzeciw siebie staną dwa wielkie kluby – ORLEN Wisła Płock oraz Industria Kielce, będące pretendentami do kolejnego krajowego trofeum. Bądź częścią drogi Nafciarzy do finału i ramię w ramię z drużyną pokaż pazur w Pucharze Polski!

Czwarta odsłona szczytowych zmagań w tym sezonie!

W sobotnie popołudnie zostanie dopisany kolejny rozdział rywalizacji pomiędzy ORLEN Wisłą Płock a Industrią Kielce, a to wszystko za sprawą półfinałowego starcia Pucharu Polski, które rozegrane zostanie w Kalisz Arenie o godzinie 15:30. Jak dobrze wiadomo, kiedy spotykają się podopieczni trenerów Xaviego Sabate i Talanta Dujshebaeva, emocji nie brakuje. I w tym roku zmagania na linii Płock – Kielce nie zawiodły, a za nami już 3 pojedynki tej elektryzującej handballowy świat batalii. Pierwszy akt miał miejsce na inaugurację rozgrywek w tym sezonie, kiedy to płocczanie i kielczanie stawili sobie czoła w łódzkiej Atlas Arenie podczas starcia o Superpuchar Polski. Tego dnia po zaciętym i pełnym zwrotów akcji meczu i remisie w regulaminowym czasie gry – 26:26 w serii siódemek lepsza okazała się Industria, która finalnie pokonała Nafciarzy 31:32 i tym samym sięgnęła po pierwsze trofeum w tym sezonie. Następnie podopieczni trenerów Xaviego Sabate i Talnata Dujshebaeva zmierzyli się w 8. serii gier ORLEN Superligi w Hali Legionów w połowie listopada. Wtedy swoją wyższość udowodnili Niebiesko-Biało-Niebiescy, którzy triumfowali na wyjeździe 32:27, wywożąc z gorącego terenu, jakim jest województwo świętokrzyskie, komplet punktów i wracając na zwycięską ścieżkę. Ostatni akt batalii gigantów polskiego szczypiorniaka odbył się na początku marca w ramach rywalizacji 21. serii na ligowych parkietach. Wówczas ponownie górą byli Wiślacy, którzy zachowali więcej zimnej krwi i pokonali kielczan w serii siódemek 4:3, ustanawiając wynik końcowy na 32:31, zapewniając sobie w ten sposób ugruntowaną pozycję lidera ORLEN Superligi po fazie zasadniczej. Teraz jednak ligowe rozgrywki schodzą na dalszy plan, bo przed nami wydarzenie o zupełnie innej randze. W Kaliszu rozstrzygnie się półfinał ORLEN Pucharu Polski, a stawką jest nie tylko prestiż, ale również wstęp do wielkiego finału, gdzie na szali będzie drugie trofeum na krajowej arenie w tym sezonie. Obie drużyny doskonale się znają, wielokrotnie mierzyły się już ze sobą i mają pełną świadomość swoich atutów oraz słabszych stron. Wiedzą też, jak grać pod presją, choć spotkania, gdzie stawką są ostateczne rozstrzygnięcia rządzą się własnymi prawami i często wymykają się wszelkim przewidywaniom. To właśnie w takich momentach decydują detale, dyspozycja dnia i odporność psychiczna. W Kaliszu przekonamy się, która z drużyn wyjdzie zwycięsko z tej prestiżowej rywalizacji i być może zapisze się na ponownie kartach historii polskiego szczypiorniaka.

Czeka nas kolejny niesamowity mecz z Kielcami. Moim zdaniem są to obecnie najlepsze derby w Europie. Obie drużyny odpadły w play-offach Ligi Mistrzów, więc od teraz są skupione wyłącznie na rywalizacji w polskiej lidze oraz Pucharze Polski, który rozpoczyna się już w tę sobotę. Nie ma zbyt wielu tajemnic pomiędzy tymi dwoma klubami, a o wyniku spotkania zadecydują szczegóły. Jedziemy tam, aby wygrać ten pojedynek, ale potrzebujemy, aby wszyscy zagrali na wysokim poziomie. Jestem przekonany, że kibice będą czerpać przyjemność z tego starcia. Obiecuję, że damy z siebie wszystko, aby pokonać Kielce – powiedział Miha Zarabec, rozgrywający ORLEN Wisły Płock.

Pora odbić Puchar Polski!

Ostatnie starcie w Pucharze Polski pomiędzy ORLEN Wisłą Płock, a Industrią Kielce miało miejsce w finale tych rozgrywek i zostało rozegrane 13 kwietnia ubiegłego roku. Od samego początku rywalizacja w Kalisz Arenie należała do bardzo wyrównanych, a płocczanie i kielczanie naprzemiennie wymieniali się ciosami, wykorzystując swoje sytuacje w ofensywie oraz prezentując twardą postawę w defensywie, co skutkowało tym, że w 14. minucie spotkania na tablicy wyników widniał remis 7:7. Sytuacja uległa zmianie chwilę później, kiedy to podopieczni trenera Talanta Dujshebaeva zaczęli wieść prym na boisku, w efekcie czego udało im się zbudować 3-bramkową przewagę – 12:9. Niebiesko-Biało-Niebiescy próbowali odrabiać straty do przeciwnika, jednak ten postawił mocne warunki, dzięki czemu Industria zeszła do szatni z przewagą 4 goli przy rezultacie 17:13.

Po wznowieniu kielczanie dalej byli w lepszej dyspozycji, zarówno w ataku jak i w obronie, wskutek czego w 41. minucie starcia odskoczyli Wiślakom już na 6 oczek – 21:15. Następnie drużyna pod wodzą szkoleniowca Xaviego Sabate wróciła na właściwe tory, zdobywając 3 bramki z rzędu i niwelując dystans do kielczan do 4 trafień – 21:18. Po tym znowu Żółto-Niebiescy doszli do głosu na parkiecie i ponownie odbudowali swoją przewagę, która na nieco ponad 10 minut przed końcem starcia wynosiła 6 goli – 24:18. W kolejnym etapie zmagań raz jeszcze na boisku udany zryw odnotowali płocczanie, którzy doszli Industrię na 3 trafienia – 25:22. Ostatecznie taka przewaga utrzymała się jednak już do końca rywalizacji, dzięki czemu to Industria Kielce, zwyciężyła 27:24, sięgając po trofeum Pucharu Polski po trzech latach przerwy od zdobycia ostatniego tytułu.

Najmocniejszym ogniwem ORLEN Wisły Płock w trakcie ubiegłorocznego finału był rozgrywający – Gergo Fazekas, który łącznie zdobył aż 8 bramek. Po stronie kielczan najczęściej na listę strzelców wpisywał się rozgrywający – Igor Karacić, który na konto swojego zespołu dopisał 8 trafień. Ponadto w kieleckiej bramce tego dnia bardzo dobrze spisywał się Klemen Ferlin.

Po 370 dniach od ostatniego pucharowego starcia los ponownie splata drogi ORLEN Wisły Płock i Industrii Kielce w Kalisz Arenie. Tym razem jednak stawką nie będzie od razu trofeum, lecz przepustka do wielkiego finału krajowych rozgrywek pucharowych. To półfinał, w którym nie ma miejsca na kalkulacje – z tej rywalizacji zwycięsko wyjdzie tylko jedna drużyna, a druga będzie musiała pogodzić się z końcem marzeń o kolejnym trofeum. Starcia płocczan z kielczanami od lat elektryzują kibiców w całej Polsce i nie inaczej zapowiada się tym razem. Każdy pojedynek tych drużyn to mieszanka ogromnych emocji, sportowej ambicji, dramaturgii i momentów, które na długo pozostają w pamięci fanów piłki ręcznej. Świadomość, że zwycięzca tego spotkania stanie przed szansą zdobycia drugiego krajowego trofeum w sezonie, tylko podnosi temperaturę tej rywalizacji i sprawia, że w Kaliszu możemy spodziewać się meczu rozgrywanego na najwyższych obrotach od pierwszej do ostatniej minuty.

ORLEN Wisła Płock przystąpi do tego pojedynku z jasnym i ambitnym celem – pokonać odwiecznego rywala, zameldować się w finale i powrócić na triumfalną ścieżkę, by tam sięgnąć po 14. w historii klubu Puchar Polski po sezonie przerwy. Dla płocczan to nie tylko walka o awans, ale także szansa na potwierdzenie swojej siły i determinacji w jednym z najważniejszych momentów sezonu. Po drugiej stronie stanie jednak zespół Industrii Kielce, który od lat także przyzwyczaił kibiców do walki o najwyższe cele. Kielczanie pojawią się na parkiecie z zamiarem zwycięstwa, które otworzy im drogę do finału i pozwoli powalczyć o obronę tytułu oraz dopisanie do klubowej historii już 19. pucharowego triumfu.

Na parkiecie Kalisz Areny spotkają się więc dwie drużyny głodne sukcesu, świadome swojej jakości i przyzwyczajone do gry pod ogromną presją. Co więcej, obie ekipy będą miały dodatkową motywację, by pokazać się z jak najlepszej strony. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów w minionym tygodniu z pewnością pozostawiło w obu zespołach duży sportowy niedosyt, który teraz może zamienić się w dodatkową energię i determinację. To sprawia, że półfinałowe starcie w Kaliszu nabiera jeszcze większego znaczenia – będzie nie tylko walką o finał, lecz także okazją do udowodnienia swojej wartości, odzyskania pewności siebie i dania kibicom powodów do dumy.

W ostatnich tygodniach doświadczyliśmy kilka poważnych kontuzji, w związku z czym w  meczu Ligi Mistrzów przeciwko Sportingowi wystąpiliśmy w osłabionym składzie. Kontuzje są jednak nieodłączną częścią sportu i dotknęły nas właśnie w tym momencie sezonu. Mimo to zawodnicy dali z siebie absolutnie wszystko, co mogli. Po ostatnim spotkaniu w Gdańsku straciliśmy kolejnych sześciu zawodników. Zobaczymy, ilu z nich wyzdrowieje i w jakim będą stanie. To skomplikowana sytuacja. Zagramy z dostępnymi zawodnikami i damy z siebie wszystko – dodał Xavi Sabate, trener ORLEN Wisły Płock.

Po czwartkowym rozczarowaniu na europejskich parkietach przed nami Puchar Polski. To bardzo ważny tytuł, który straciliśmy w zeszłym roku. Będzie bardzo ciężko, bo wszyscy dobrze wiedzą, z kim gramy i że czeka nas kolejna „Święta Wojna”. Znamy się praktycznie na wylot, więc nie ma potrzeby mówić o naszych przeciwnikach. Myślę, że o wyniku tej rywalizacji zadecyduje, która z drużyn lepiej podniesie się psychicznie po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Postaramy się wyjść z podniesionymi głowami, odzyskać naszą pewność siebie i pojechać do Kalisza z mindsetem zwycięzców, bo przecież jesteśmy Mistrzami Polski – skomentował Mirko Alilović, bramkarz ORLEN Wisły Płock.

Wszystko to zapowiada widowisko, w którym nie zabraknie szybkiej i dynamicznej gry, twardych starć w obronie, spektakularnych akcji oraz interwencji bramkarzy mogących odmienić losy spotkania. Emocje, napięcie i ogromna stawka sprawiają, że sobotnie popołudnie w Kalisz Arenie może stać się kolejnym niezapomnianym rozdziałem w historii jednej z największych rywalizacji polskiego sportu. A kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko i zamelduje się w finale? O tym przekonamy się już w tą sobotę.

Naprzód Nafciarze –to będzie nasz sezon!