W piątkowe popołudnie w Puławach odbyło się spotkanie pomiędzy miejscowymi a ORLEN Wisłą Płock. Ligowi sąsiedzi otworzyli 20. serię PGNiG Superligi. Po dobrym występie Nafciarze zdobyli kolejne punkty!
I połowa
Mecz od ataku rozpoczęli puławianie, lecz mimo długiej akcji nie udało im się trafić do bramki ORLEN Wisły Płock. Płocczanie natomiast już przy pierwszej próbie wcelowali piłkę między słupki miejscowych, a dokładniej zrobił to Zoltan Szita. Kolejno byliśmy światkami udanej interwencji Adama Morawskiego i jeszcze jednej bramki Szity. Dopiero później odpowiedzieli gospodarze, zaś po graczu Azotów swoje trafienia dołożyli Leon Sunsja oraz z kontrataku Przemysław Krajewski. W piątej minucie gry niebiesko-biało-niebiescy wygrywali już 1:4.
Szansę na drugą bramkę dla puławian miał Michał Jurecki, lecz sędziowie odgwizdali faul w ataku. W następnej akcji Wiślakom przyznano rzut karny, a wyegzekwował go Sergei Kosorotov. Gdy Krajewski przeprowadził drugą udaną kontrę, przy wyniku 1:6, o czas poprosił trener Azotów-Puławy – Robert Lis. Kolejno miejscowym udało się zaliczyć drugie trafienie, a po nim swoje zanotował Szita, który miał wtedy większy dorobek niż cały zespół gospodarzy.
Również Nafciarzom przytrafiły się błędy, a w bramce Puław nie zawiódł Mateusz Zembrzycki, który obronił rzut Kosorotova, a Susnja otrzymał dwie minuty kary. Już niedługo później poprawił się Sergei, który wykonał drugi udany rzut karny. Sytuację Azotów starał się naprawić natomiast Jurecki, lecz mimo jego dwóch bramek i jednej Piotra Jarosiewicza, po trafieniu Lovro Mihicia, przegrywali oni 5:10. W następnych minutach byliśmy świadkami celnych rzutów Niko Mindegi oraz Kosorotova, a miejscowym udało się zmniejszyć stratę z pięciu bramek na cztery (9:13).
W 23. min. zawodnicy ORLEN Wisły Płock zgubili piłkę, a do kontrataku wybiegli puławianie, lecz nie zakończyli go szybkim trafieniem i ostatecznie przeprowadzili pełną akcję. Mimo wszystko, ich próba nie zaowocowała bramką, ale na ławkę ponownie trafił Sunsja. W przeciwieństwie do Azotów udany atak przeprowadził Mihić. Następnie bramki zdobyli: Piotr Jarosiewicz i Boris Zivkovic. Przed końcem pierwszej połowy oglądaliśmy jeszcze jeden udany rzut z linii siódmego metra Sergeia Kosorotova oraz kontratak Krajewskiego.
W pewnym momencie gospodarze zbliżyli się do płocczan na trzy bramki, jednak Nafciarze szybko powrócili do sześciu trafień przewagi. Na piętnaście sekund przed przerwą o czas poprosił Xavi Sabate, a po jego interwencji celny rzut zaliczył jeszcze Mihić. Ostatecznie pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 12:18 dla ORLEN Wisły Płock.
Strzelcy ORLEN Wisły Płock po pierwszej połowie: Kosorotv 5, Mihić 4, Krajewski 3, Szita 3, Mindegia 1, Sunsja 1, Daszek 1.
II połowa
Już w pierwszej akcji drugiej połowy sędziowie podyktowali rzut karny dla niebiesko-biało-niebieskich, za faul na Niko Mindegii. Niestety, tym razem lepszy na linii siódmego metra okazał się Mateusz Zembrzycki. Następnie, w bramce Nafciarzy, świetnie spisał się Adam Morawski. Kolejna akcja Wisły i kolejna obrona Zembrzyckiego, zaś po nieudanej próbie gości, swoją szansę z rzutu karnego mieli gospodarze, a wykorzystał ją Jarosiewicz.
Po puławianach trafili Wiślacy – najpierw bramkę zdobył Abel Serdio, a następnie Zoltan Szita. Płocczanie mogli podwyższyć swoje prowadzenie, jednak kontra Mihicia zakończyła się uderzeniem w słupek. Ostatecznie dwudzieste pierwsze trafienie Nafciarzy i tak padło z kontrataku, lecz jego autorem został Krajewski. Kolejno dziewiąta interwencja Loczka i bramka Szity, który zapewnił przyjezdnym zwiększenie przewagi, a tablica wyników prezentowała wtedy rezultat 13:22.
Chwilę później obu drużynom przyszło grać w osłabieniu, jako pierwszy wykluczony został Dawid Fedeńczak, zaś po nim Mirsad Terzić, a następnie jeszcze Zoltan Szita. Przez pół minuty płocczanie musieli sobie radzić bez dwóch zawodników. W między czasie, puławianom udało się, trafić pomiędzy puste słupki gości, a także odrobić kilka bramek – w 43. min. rezultat wynosił już 19:23. Gdy przewaga Wisły stopniała z dziewięciu do czterech trafień, o czas poprosił Xavi Sabate.
Po interwencji szkoleniowca Nafciarzy, płocczanie nie przeprowadzili udanej akcji. Następnie gospodarze wyruszyli do kontrataku, a zawodnika Azotów próbował zatrzymać Daszek i mimo, iż nie dotknął on gracza miejscowych, sędziowie podyktowali rzut karny dla Puław. Niestety, Jarosiewicz pokonał Krystiana Witkowskiego i ponownie zmniejszył starty swojej drużyny. Po sześciu minutach, ciszę Wiślaków przerwał Krajewski, a karę dwóch minut otrzymał Dawid Dawydzik.
Gra w niepełnym składzie nie zepsuła dobrej passy Azotów-Puławy – bramkę w trakcie osłabienia zdobył Jurecki. Następnie, oglądaliśmy świętą interwencję Morawskiego, który zatrzymał rzut Jarosiewicza z linii siódmego metra. Niedługo później, arbitrzy znowu wykluczyli jednego z miejscowych – Ivana Burzaka, za faul na Michale Daszku. Po dwóch bramkach z rzędu Mihicia, czas wziął Robert Lis.
Po rozmowie szkoleniowca Puław z jego podopiecznymi kolejną udaną interwencją popisał się Loczek, a następnie dla Wisły trafił Szita. Kolejno dwa udane karne Fedeńczaka, a pomiędzy nimi jeszcze jedna bramka Szity. Przed końcem meczu, także niebiesko-biało-niebieskim przyznano rzut z linii siódmego metra, a wykorzystał go Krajewski. Także trzydzieste trafienie Nafciarzy należało do Przemka Krajewskiego. Ostatnie minuty meczu w Puławach, ORLEN Wisła Płock rozegrała w osłabieniu, ponieważ sędziowie wysłali na ławkę Terzicia. Wynik spotkania zamknął Krajewski i płocczanie zwyciężyli 32:24, natomiast zawodnikiem meczu został Adam Morawski.
Strzelcy ORLEN Wisły Płock: Krajewski 9, Szita 7, Mihić 6, Kosorotov 5, Daszek 2, Serdio 1, Sunsja 1, Mindegia 1.
Po meczu z Azotami-Puławy Nafciarze wybiorą się do Niemiec. Za zachodnią granicą czeka ich pierwsze spotkanie z TBV Lemgo Lippe, z którym zawalczą o awans do ćwierćfinału Ligi Europejskiej. Pojedynek odbędzie się we wtorek 29 marca o godz. 18:45!