Jak Lovro wspomina mecze z Kadetten Schaffhausen? Z którym kolegą z drużyny najlepiej mu się współpracuje? I czy liczy na wejście ORLEN Wisły Płock na podium w EHF European League? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z naszym Chorwackim skrzydłowym!
Lovro Mihić
– Zrobiliście to! Drugi rok z rzędu wśród czterech najlepszych drużyn Ligi Europejskiej znaleźli się Nafciarze, jakie to uczucie?
Lovro Mihić: To wspaniałe uczucie, bardzo się cieszę, że pewnie wygraliśmy drugi mecz z Kadetten Schaffhausen i awansowaliśmy do Final4. Przygotowaliśmy się do tego meczu bardzo dobrze i myślę, że pokazaliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną.
– Spodziewałeś się, że powtórzycie sukces i awansujecie do Final4?
LM: Spodziewałem się, ale wiedziałem, że zarówno rywale z naszej grupy, jak i drużyny, z którymi spotkaliśmy się w dalszych etapach rozgrywek będą ciężkimi przeciwnikami. To była droga pełna walki, ale ostatecznie udało nam się awansować do Final4.
– Jak porównałbyś oba spotkania z Kadetten?
LM: Pierwszy mecz, na wyjeździe, był trochę nerwowy. Zawsze łatwiej gra się „u siebie”, przed własnymi kibicami. Podczas meczu w Płocku, z tak dużym wsparciem trybun było nam dużo, dużo łatwiej. Jeszcze raz chciałbym bardzo podziękować naszym kibicom, bo stworzyli wspaniałą atmosferę. Myślę, że w drugim spotkaniu byliśmy znacznie lepsi i zasłużyliśmy na Final4.
– W pierwszym meczu Kadeci dochodzili do głosu w ostatnich minutach jednej i drugiej połowy. W drugim spotkaniu prowadziliście od piątej minuty i nie daliście Szwajcarom możliwości na dogonienie wyniku. Jak znaleźliście sposób na przeciwników?
LM: W pierwszym meczu zagraliśmy troszeczkę gorzej i nerwowo, ale ostatecznie wiedzieliśmy co robić, aby zwyciężyć. Do drugiego spotkania podeszliśmy spokojniejsi i ze wsparciem kibiców pewnie pokonaliśmy naszych rywali.
– Czy dwie bramki zapasu przed meczem w Płocku pozwoliły Wam podejść do spotkania ze spokojną głową?
LM: Nasz zapas nie był wysoki, dwie bramki nie dały nam pewności i spokojnej głowy. Wiedzieliśmy, że ten wynik może okazać się dla nas niewystarczający, ponieważ dwie bramki to nie tak duży zapas. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy podejść do meczu w Płocku na 120% i wygrać ten pojedynek!
– Zagrałeś wspaniały mecz, już w po 18 minutach spotkania miałeś na swoim koncie pięć bramek. Szczególnie zapadała nam w pamięć akcja, w której „w locie” złapałeś piłkę i wrzuciłeś ją do bramki lub ta, w której trafiłeś do między puste słupki przeciwników z połowy boiska. Co zadecydowało o Twojej świetnej dyspozycji?
LM: Myślę, że w każdym meczu inny zawodnik się wyróżnia i na dobry występ pracuje cały zespół niezależnie od tego, kto ostatecznie zdobywa bramki. Najważniejsza jest nasza dobra gra w obronie, co pozwala nam wyprowadzać sporo kontrataków, a jak wiadomo skrzydłowi najczęściej to wykorzystują. Podczas spotkania w Orlen Arenie to byłem ja, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy.
– Który z zawodników Kadetten Schaffhausen, Twoim zdaniem, wyróżnił się w dwumeczu z Wami?
LM: Myślę, że Joan Cañellas pokazał, że jest świetnym zawodnikiem topowej klasy. Gra on na wysokim poziomie od wielu lat i ma na swoim koncie wiele osiągnięć, np. medal z reprezentacją Hiszpanii. Moim zdaniem Cañellas jest jednym z najlepszych zawodników Kadetten Schaffhausen.
– Z którym z kolegów z drużyny podczas ostatniego meczu rozumiałeś się najlepiej?
LM: Ze wszystkimi! Myślę, że naprawdę wszyscy pokazaliśmy, że świetnie się między sobą rozumiemy i co najważniejsze – w trudnych momentach wierzymy w siebie nawzajem. Każdy z nas daje z siebie wszystko na boisku i możemy liczyć jedni na drugich.
– Podczas meczu z Kadetami w Płocku było naprawdę głośno. Czy można powiedzieć, że doping kibiców poniósł Was do zwycięstwa?
LM: Tak, oczywiście – to już wspominałem i powtórzę jeszcze raz – dziękuję bardzo naszym kibicom. Stworzyli oni niesamowitą atmosferę, jakiej jeszcze w tym sezonie nie było. Doping był super i mam nadzieję, że na następnych meczach, do samego końca sezonu, będzie tak samo.
– Myślisz, że w tym roku uda Wam się wejść na podium Ligi Europejskiej?
LM: Myślę, że dla wszystkich byłby to bardzo duży sukces i będziemy o niego walczyć, chociaż z pewnością nie będzie łatwo. W Final4 grają drużyny, które na to zasłużyły i są to bardzo dobre zespoły. Zdajemy sobie sprawę, że przed nami ogrom pracy i walki, a do tego ważne mecze dzień po dniu, ale mam nadzieję, że zakończymy tę edycję EHF European League na podium!
PS. Nie moglibyśmy nie wspomnieć, że Lovro udzielił całego wywiadu w języku polskim i jak widać poradził sobie świetnie!
Dziękujemy Lovro i życzymy samych sukcesów do końca sezonu 21/22!