Xavi, przede wszystkim gratulacje z okazji awansu do fazy głównej! Za nami kilka trudnych spotkań. Zapewniliśmy sobie miejsce w fazie głównej Ligi Mistrzów, rywalizując w niezwykle wymagającej grupie. Jak oceniasz ten sukces?
~ Jestem niezwykle dumny z zawodników oraz sztabu szkoleniowego. Grupa była wyjątkowo wymagająca. W ciągu tych 15 tygodni rozegraliśmy 7 spotkań z przeciwnikami z najwyższej półki (Superpuchar oraz 6 meczów Ligi Mistrzów), z których wygraliśmy 5. Do zespołu dołączyli nowi gracze, którzy w rekordowym tempie zaadaptowali się do naszego stylu gry. To była bardzo trudna grupa, w której mierzyliśmy się z wieloma wyzwaniami – zawodnicy zmagali się z kontuzjami, przez co niektórzy nie mogli grać, a inni decydowali się na występ tylko po to, by pomóc drużynie w kryzysowej sytuacji. Ich postawa świadczy o pełnym zaangażowaniu. Harmonogram rozgrywek Superligi sprawił, że u części naszych graczy pojawiły się problemy zdrowotne. Równie dobrze mogliśmy znaleźć się w gronie drużyn wyeliminowanych z Ligi Mistrzów, ale nawet wtedy nie zmieniłoby to faktu, jak ciężko pracowali zawodnicy i cały sztab przez te 15 tygodni. Teraz, w ramach nowego formatu, znaleźliśmy się w gronie 12 najlepszych drużyn w Europie – czas więc wyjść na parkiet, rywalizować i czerpać z tego radość.
Jak postrzegasz rywalizację w fazie głównej Ligi Mistrzów? Czekają nas starcia z czołowymi zespołami: Veszprém, PSG, Füchse oraz Aalborgiem. Czy uważasz, że będzie teraz znacznie trudniej niż dotychczas?
~ Czekają nas starcia z czterema zespołami, które w ostatnich latach należały do ścisłej czołówki – każda z nich w ciągu minionych 5 lat przynajmniej raz dotarła do turnieju Final 4. Orlen Wisła Płock dołącza do rywalizacji w Lidze Mistrzów. Nasz cel pozostaje taki sam, jak w fazie grupowej: skupiamy się na każdym kolejnym meczu. Chcemy pozostać w tych rozgrywkach tak długo, jak to tylko możliwe.
Jak oceniasz dotychczasowe występy drużyny w Lotto Superlidze?
~ W kontekście Superligi, rozgrywki te pomogły nam w szybkiej integracji nowych zawodników. Co więcej, pozwoliły utrzymać rytm meczowy i przygotować się do konkretnych spotkań Ligi Mistrzów, co było kluczowe przy ograniczonej liczbie jednostek treningowych. W rezultacie, więcej czasu na boisku spędzili nie tylko nowi gracze, ale także ci, którzy są w drużynie dłużej. Bardzo skutecznie zarządzaliśmy obciążeniami zawodników. Z tego właśnie powodu – a także ze względu na niezwykle wymagający październik – gracze tacy jak Max Matyszczyk, którzy byli bardzo aktywni przez cały wrzesień, w październiku nie pojawili się na boisku. Rozmawiałem z nim, wyjaśniając, że powinien wykorzystać październik na przygotowania do powrotu do gry w listopadzie. Mam do niego zaufanie; teraz będzie miał okazję pokazać, na jakim poziomie jest obecnie.